drukuj

Wywiad z Madoką Kitao, autorką gry "Pojedynek robotów"

08-08-2012

W dniach 12-15 lipca w Krakowie odbyły się Otwarte Mistrzostwa Świata oraz Mistrzostwa Europy w tradycyjną japońską grę Shogi. Przyjechało blisko 90 graczy i absolutnych pasjonatów gry z kilkunastu krajów. Impreza  po raz pierwszy odbywała się w Polsce. Była ona dla nas szczególnie interesująca z powodu odwiedzin pani Madoki Kitao, profesjonalnej japońskiej zawodniczki Shogi, autorki uproszczonej wersji tej gry - Shogi Dobutsu (w Polsce wydanej pod nazwą "Pojedynek robotów"). Pani Madoka bardzo chętnie odpowiedziała na kilka pytań.

 

Grażyna Kościelna: Jakie są początki gry w Shogi?

Madoka Kitao: Gra Shogi, podobnie jak szachy i wiele innych gier japońskich, wywodzi się z pewnej starej gry indyjskiej. Shogi powstało ok. 1200 lat temu, natomiast ok. 400 lat temu został opracowany system gry, który funkcjonuje do dnia dzisiejszego. Można powiedzieć, że właśnie obchodzimy okrągłą rocznicę jego stworzenia.

 

Jak bardzo popularna jest ona w Japonii?

- Można powiedzieć, że to jak z szachami. Wszyscy wiedzą o tej grze, mniej więcej mają pojęcie na czym to polega, na pewno widzieli planszę i figury, ale nie wszyscy potrafią grać. Trzeba pamiętać, że Shogi to nie jedna gra, a kilka jej wersji. W tę najtrudniejszą potrafi grać zdecydowanie mniej osób niż na przykład w dobutsu shogi (Pojedynek robotów – G.K.), a gra się też drużynowo i na czas.

 

Gdzie w takim razie grywa się w Japonii? Czy trzeba uczęszczać do klubów czy też jest to typowo domowa rozgrywka?

- Dawniej zasad każdy uczył się w domu od ojca czy dziadka. Teraz tradycja to już trochę zanika. Dalej grywa się w domach, ale już zdecydowanie rzadziej. W każdym mieście jest jednak jakiś klub, w którym można grać. Dodatkowo dzieci mogą się czasem uczyć tej gry w szkołach.

 

Jak powstał pomysł na uproszczoną wersję gry?

- Ponieważ tradycja uczenia gry w Shogi w domach zanika, coraz trudniej jest też uczyć dzieci, zwłaszcza młodsze. Wymyśliłam więc etap pośredni nauki, gdzie dzieci opanowują już mniej więcej podstawowe zasady i podstawy strategii. Dzięki temu potem łatwiej jest uczyć je zasad rozszerzonych. Co ciekawe, początkowo ta gra miała służyć tylko potrzebom szkoły Shogi, szybko jednak okazało się, że ktoś chce ją wydać. I tak gra trafiła do sklepów.

 

Jak ocenia pani współpracę z Egmontem?

- Bardzo pozytywnie. Cieszę się bardzo i uważam to za zaszczyt, że moja gra została wydana w Polsce. Zaskoczyła mnie zmiana szaty graficznej. W wersji japońskiej występują zwierzęta, które podobają się małym dzieciom. Ale z drugiej strony, w Japonii grają w tę grę głównie chłopcy, którym roboty z polskiego wydania bardzo odpowiadają. Decyzja o zmianie szaty graficznej była więc dobrym pomysłem. Urzekł mnie sposób, w jaki roboty pasują do ról, swoich odpowiedników figur Shogi. Nowa szata graficzna tak spodobała się w Japonii, że teraz polskie wydanie staje się tam bardzo poszukiwane. Bardzo się cieszę, że udało się wydać tę grę przed Mistrzostwami w Shogi. Dzięki temu mieliśmy okazję zagrać w nią wszyscy. Bardzo mnie też cieszy to wydanie z innego powodu. Do tej pory „dorosłe” Shogi było dosyć popularne we Francji i Niemczech, teraz podbija także Polskę. Oczywiście nie jest jeszcze powszechne, trudno jest je dostać, nie ma podręczników, dlatego "Pojedynek robotów" może okazać się świetnym narzędziem do popularyzacji tej gry w Polsce.

 

Jak zaczęła się pani przygoda z Shogi?

- W dzieciństwie bardzo lubiłam grać w gry, zwłaszcza szachy i tym podobne. Na poważnie zaczęłam grać w Shogi, gdy miałam 16 lat. Zapisałam się do szkoły Shogi i tak zostałam profesjonalnym graczem.

 

Jakie jeszcze gry pani lubi?

- Grywam we wszystkie gry logiczne, zwłaszcza dwuosobowe. Często są to szachy lub backgammon.

 

W jaki sposób można zostać profesjonalnym graczem?

- Trzeba najpierw zapisać się do szkoły Shogi. Tylko takie szkoły mogą nadać tytuł profesjonalnego zawodnika. Obecnie jest tylko 60 kobiet z takim tytułem oraz 150 mężczyzn. Odbywają się dla nich odrębne turnieje.

 

Co sądzi pani o polskiej zawodniczce Karolinie Styczyńskiej, która ostatnio odniosła wielki sukces w Japonii?

- Jest bardzo mocną zawodniczką. Karolina jest bardzo popularna w Japonii i – z całą pewnością – na świecie. Dla wielu osób grających w Shogi jej kariera jest spełnieniem marzeń. Rzadko się zdarza, żeby osoba nie z Japonii mogła dojść tak daleko, a zupełnym fenomenem jest wygranie z profesjonalną zawodniczką japońską, czego dokonała Karolina.

 

Jak się pani podoba w Polsce?

- Kraków to piękne miasto, bardzo miłe i bardzo czyste. Ma duży potencjał na rozwój. Z przyjemnością jeszcze tu wrócę!

 

Nie grając nigdy wcześniej w Shogi, postanowiłam dowiedzieć się o niej coś więcej. Z pomocą przyszli mi zawodnicy, którzy z ogromnym entuzjazmem opowiadali zarówno o zawodach, jak i samej grze.
- W Polsce w Shogi gra niewiele osób. Sądząc po ruchu na serwisie Kurnik.pl może około stu, natomiast w turniejach ledwie dwadzieścia osób – opowiada pan Mariusz Stanaszek, organizator zawodów. Stąd wszyscy pokładają ogromne nadzieję w Pojedynku robotów, gdyż jest to gra, która może później zainteresować „dorosłą” wersją Shogi.

 

Dla wielu z graczy biorących udział w zawodach, Shogi to prawdziwa życiowa pasja. Często zaczynali od zainteresowania szachami, bądź – jak to miało miejsce w przypadku pana Mariusza, kulturą Japonii lub mangą. Nasza słynna zawodniczka Karolina Styczyńska odkryła grę, dzięki komiksom Naruto, następnie zaczęła uczyć się grać przez internet. Tak poznała Madokę, która w uznaniu dla jej umiejętności zaprosiła ją do Japonii.

 

Shogi określa się mianem japońskich szachów, choć w rzeczywistości podobieństwo widać tylko na pierwszy rzut oka. Każdy zawodnik posiada do dyspozycji zestaw figur w 9 rodzajach. Podobnie jak w szachach, każda figura porusza się w inny sposób, jednak figury strącone wciąż mogą wrócić do gry. Wszystkie figury oznaczone są japońskimi znakami co, jak twierdzi pan Mariusz, z początku może wyglądać na przeszkodę. Już pierwszego dnia przyglądania się znaczkom przed wykonaniem ruchu, można szybko nauczyć się je rozróżniać. Pojedynek robotów stanowi bardzo uproszczoną wersję Shogi. Gracze dysponują tylko 4 rodzajami figur, które poruszają się tylko o jedno pole. Ułatwia to naukę i pozwala się skupić na szeregu dodatkowych możliwości – jak choćby wstawieniem zdobytej figury na planszę. Gra ma proste zasady, dzięki czemu łatwo ją wytłumaczyć nawet dziecku. Być może właśnie dlatego w jednym z turniejów, podczas rozgrywek Shogi Dobutsu brali udział zawodnicy w każdym wieku. Na stołach grano zresztą nie tylko w japońską wersję (ze zwierzątkami), ale także w polską, z robotami.

 

Wszyscy zgodnie potwierdzają, że Shogi uczy myślenia. Gra daje zdecydowanie większe możliwości niż tradycyjne szachy, czego dowodzą próby rozgrywek z komputerami. Słowak Lukas Vyletel opowiadał, że osoby grające bardzo dobrze (nie będące jeszcze mistrzami), mogą wygrać z komputerami, gdyż te nie są w stanie przeanalizować tak wielu możliwości ruchu i korzystają z analizy ruchów w partiach profesjonalnych graczy. Jak również zapewnia Lukas, w Shogi znacznie szybciej niż w szachach można osiągnąć dość wysoki poziom.

 

Gracze w Shogi często porównują swoje umiejętności poprzez system Elo – stosowany również w szachach czy Go, a więc zaczynając z poziomu 20 KYU następnie awansując na coraz niższe wartości, a po przekroczeniu 1 KYU na kolejne Dany. Porównywanie wyników ma jednak charakter bardziej towarzyski – da się wyczuć panującą atmosferę serdecznej przyjaźni. Inaczej jednak – jak opowiada Karolina Styczyńska – wyglądają zawody w Japonii. Tam startują poważni zawodnicy, wszystko odbywa się w większym skupieniu i jest traktowane bardziej w duchu rywalizacji.

 

Muszę przyznać, że jedna wizyta na zawodach bardzo zachęciła mnie do spróbowania Shogi. Zachęcam wszystkich do poznania łatwiejszej wersji Shogi, czyli gry „Pojedynek robotów”, a następnie po sięgnięcie po wersję tradycyjną i odkrycie możliwości jakie niesie ze sobą ta gra.

 

Grażyna Kościelna

 

(zdjęcia: Grażyna Kościelna, Mariusz Stanaszek)

wstecz
Copyright Wydawnictwo Egmont Polska 2011
Wszelkie prawa zastrzeżone.
IdeoRealizacja:
CMS Edito Powered by: